Któregoś roku byłam na Wigilii, na której nie było karpia tylko jakieś ryby, które się je w ciągu roku. Rok później słysząc, że znowu go nie będzie pognałam sama na targ i zakupiłam, wypatroszyłam i usmażyłam. Drugi raz szybko się tego nie podejmę, ale pamiętam, żeby się babci kilka dni przed Wigilią naprzykrzać i przypominać, że bez karpia świąt NI MA

.