|
Jest też przypadek Mateusza Bąka, którym interesuje się Wisła Kraków...
- Nie możemy sobie pozwolić na to, żeby wszystkich zatrzymywać na siłę, bo pójdzie fama, że Lechia blokuje zawodników i nikt nie będzie chciał tu grać. Mateusz zrobił dużo dla naszego klubu, to nie jest propozycja z piątego, dziesiątego, czy dwudziestego zespołu polskiej ligi, tylko z najlepszego zespołu ostatnich lat. Jeżeli pobyt w Krakowie gwarantowałby Mateuszowi dalszy postęp i rozwój, a tutaj miałby się frustrować, to nie wiem czy byłby to dobry wybór. Mateusz ma kontrakt i możemy go na siłę zatrzymywać, jednak z niewolnika nie ma pracownika, a kibice sami uszanowaliby to, że dostał on wolną rękę. Oczekujemy zaangażowania od zawodnika, a zawodnik oczekuje wyrozumiałości od klubu. To nie jest przypadek, że zawodnik rozegrał jedną dobrą rundę i jest od razu sprzedawany, tylko ten zawodnik przebył z nami wiele sezonów i transfer byłby konsekwencją dalszego rozwoju kariery. Jeżeli Lechia będzie na poziomie Wisły i będzie się z nią zmagała o tytuł Mistrza Polski, to nie będzie mowy o odejściu zawodnika. Na dzisiaj biorąc pod uwagę potencjał sportowy, organizacyjny jesteśmy na dziesiątym miejscu w Polsce, a Wisła na pierwszym i nie zniwelujemy tego przez rok. Nie jesteśmy w stanie zagwarantować mu gry w Lidze Mistrzów, a Wisła jest w stanie to zaproponować. Jeszcze nie ma nawet oficjalnej oferty ze strony Wisły, więc jest to burza w szklance wody. Poczekajmy, aż się sfinalizują sprawy. Jesteśmy przygotowani na taki wariant, że Mateusz zadecyduje się na transfer. Ma on kwotę odstępnego, jeśli ona wpłynie to decyzja jest poza klubem. Byłaby to strata, jednak jesteśmy przygotowani na uzupełnienie na tej pozycji.
fragment wywiadu z dyrektorem Lechii Gdańsk.
|