qbbba napisał(a):

|
Boks rzadzi sie swoimi prawami, czasami nieco dziwnymi. Golym okiem widac bylo, że Holyfield byl aktywniejszy, ale znowu nie mowcie mi, ze zajebiscie walczyl. Bo skakanie z naroznika w naroznik, tylko po to zeby zmeczyc ruskiego w betonowych butach nie jest super boksowaniem. Taktyka i jeszcze raz taktyka. Poza tym, duzy wplyw na werdykt ma to, kto aktualnie posiada pas mistrzowski. Zeby odebrac tytul, trzeba w walce pokazac wiecej, niz pokazal Holyfield. Obronca pasa zawsze w takiej sytuacji, jest w lepszym pukcie wyjscia.
|
No dobrze ale nie powiesz mi, że Wałujew w tym pojedynku wygrał zasłużenie. Skuteczniejszy był Holyfield. Obił temu neandertalczykowi łeb. Niestety by wygrać musiałby go położyć na deski, a tego w obecnej chwili chyba nie jest żaden z czołowych bokserów dokonać. Może kiedyś gdyby Wałujew trafił na Lewisa albo Tysona w formie ale teraz kto? Według mnie Kliczko czy Czagajew to mogą jedynie przy dobrych wiatrach (

) wygrać z Nim ale na punkty.