Swego czasu w warszawskim Championie co tydzien zbieralo sie kilka-klkanascie osob w barwach Barcy i dopingowalo. Pamietam tez mecz z Realem gdy siedzialo ich z kilkadziesiat(!!) i darlo japy, a tu wchodzi spozniony po meczu Marek Saganowski. Wszedl w kurtce i dostal olbrzymia porcje braw, ktore zamienily sie w przerazliwy gwizd, gdy na oczach wszytskich Sagan objawil sie w koszulce Realu

Zabawne to bylo.