Wyświetl pojedynczy post
flamengista
Piknik
 
 
Od: 03.2004
Skąd: Kraków/Bronowice

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#1980
Stary 18.12.2008, 12:25
Nie wiem skąd ta podnieta.

Czy pieje się z zachwytu, jak Lech, Legia czy Wisła ogrywają Odrę Wodzisław albo Piast Gliwice?

Bo wczoraj - i nie tylko wczoraj (widziałem 1 mecz Feynoordu w PUEFA i jeden w lidze - podobny poziom) na boisku przeciwko poznaniakom zagrał zespół klasy Odry czy Piasta właśnie. Owszem, sam klub ma markę i piękną historię, ale zawodnicy pokroju Erasmusa, Bahii czy Janoty mają się nijak do Johana Cruijffa, Ronalda Koemana czy Dirka Kuyta.

Wczoraj Lech był o klasę lepszy od Feynoordu, którego zawodnicy indywidualnie byli gorsi od poznaniaków. Umówmy się, Djurdjevic czy Wojtkowiak to nie są na tyle klasowi obrońcy by na poziomie grupowym PUEFA wygrać 90% pojedynków 1 na 1. A tak było wczoraj, co świadczy o tym, że skrzydłowi holenderscy byli rozpaczliwie słabi. W zespole z Rotterdamu nie miał kto ciągnąc gry, młodzi zawodnicy byli zagubieni i nie mieli czucia piłki. Rozumiem pressing, ale jeśli i bez niego zawodnik nie potrafi prosto podać piłki ani jej przyjąć? I to w Holandii, słynącej z dobrego szkolenia zawodników?

Na boisku przeciwko Lechitom wystąpili zawodnicy kompletnie anonimowi. 3 garnitur Feynoordu, który gnębiony jest przez kontuzje. Jeden podstarzały Roy Makaay to jednak za mało, nawet na polski klub.

Lech po prostu zrobił to, co do niego należało. Był faworytem, grając przeciwko najsłabszemu zespołowi w grupie, który przegrał wszystkie mecze. Inny wynik niż zwycięstwo poznaniaków byłby niespodzianką.

Z tych występów w fazie grupowej Lech można jedynie pochwalić za punkt zdobyty z Deportivo - to był faktyczny sukces, bo dla polskiego klubu nie przegrać z solidnym średniakiem hiszpańskiej pierwszej ligi to osiągnięcie.

Oczywiście Lech może jeszcze zrobić niespodziankę, ale zależy to od wielu czynników. Od losowania, od możliwości zatrzymania w drużynie najlepszych zawodników (Lewy, Peszko, Stilić, Murawski), formy rywala, formy Lecha... Na pewno zawodnicy z Poznania zyskali pewność siebie, co w konfrontacji z najlepszymi jest warunkiem koniecznym, ale nie wystarczającym do odniesienia sukcesu.

Trzeba jednak pamiętać, że limit szczęścia jak an razie chyba już wyczerpano. Nawet i wczoraj, mimo zdecydowanej przewagi Lecha arbiter mógł i powinien gwizdnąć karnego dla Feynoordu po ewidentnej ręce. Końcówka też była bardzo nerwowa, zupełnie niepotrzebnie. Kiedyś fortuna się odwrócić, to nieuchronne bo bilans na ogół wychodzi na zero.
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
Odpowiedz cytując