|
Prawda jest taka, że z niewiadomych powodów niebiosa się sprzysięgły i robią wszystko, by pomóc Lechowi w PUEFA.
Najpierw kuchenkowcy trafili do pucharu, w którym nie powinni grać (Groclin), następnie dostali całą serię łatwych przeciwników: Azerowie, będący całkowicie bez formy Szwajcarzy, wreszcie słabiutka Austria Wiedeń. I z tą słabiutką Austrią psim swędem awansowali do grupy.
Mało tego. Trafili w losowaniu najlepiej, jak można. Wszystkie zespoły w grupie były w ich zasięgu, a jedyne silniejsze CSKA ich zlekceważyło, bo miało awans w kieszeni. Bramkarz rywali strzela samobóje, wybitnie gra sprowadzony za bezcen (po oglądnięciu go zaledwie na CD) Stilić.
Mimo to Lech marnuje swoje szanse i na chwilę obecną ma mniej punktów niż my za Okuki (z gorszym składem i o wiele silniejszymi rywalami). Ale wystarczy, że spokojnie ogra tragicznie grający Feynoord, który pewnie wystawi rezerwowy skład - by mógł awansować dalej.
Jeśli więc Lech nie awansuje, to drużyna kuchenek okaże się największymi frajerami sezonu. Nie ma żadnych usprawiedliwień. Wszystkei atuty są po ich stronie i powinni byli zapewnić sobie awans już wcześniej. Przeciwnik jest słaby, rozbity psychicznie - a drużyna Lecha jest w życiowej formie.
Moim zdaniem następnej szansy Lecha na sukces w europejskich pucharach może juz nie być. Wystarczy wspomnieć nasze doświadczenia z losowaniem, doliczyć nieuchronne straty transferowe (Stilić, Lewandowski, Murawski) i mieć na uwadze wyczerpany limit fuksa. Saragossy zdarzają się raz na lat kilka, podobnie takie spotkania jak z Austrią.
Niemniej ja Lechowi życzę tradycyjnie jak najgorzej.
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
|