My mieliśmy generalnie farta z tymi japońskimi kreskówkami, mimo wszystko były to jakieś w miarę normalne postacie do "naśladowania", grały w piłkę, w kosza, była też przecież bajka o tej statkarce (ale za cholere nie pamiętam tytułu), w obecnych czasach wyewoluowało to w jakieś .......nięte pokemony. efekt genetycznego skrzyżowania świni z rosiczką i gnojówką.
A kreskówkę o bandzie Drombo pamiętacie? Trochę psychodeliczna patrząc z perspektywy czasu ale ile się z nich naśmiałem to moje

Oprócz powyższych największy wpływ na moje dzieciństwo miał zdecydowanie MacGuyver, Drużyna A, i rodzinne oglądanie Dynastii i Dr Quinn
