Wyświetl pojedynczy post
cpc
Senior Member
 
Od: 10.2006

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#2395
Stary 17.12.2008, 08:52
Już się wyjaśniło, na czym polega „misja społeczna” państwowej telewizji. Na skutek jakichści tajemniczych burz w szklance wody, a może nieporozumień w klubie gangsterów, pani Hanna Lisowa, małżonka redaktora Tomasza Lisa, utraciła posadę prezenterki, czyli tzw. „gwiazdy”. Nie byłoby w teym może nic specjalnego, gdyby nie wiadomość, że na otarcie łez otrzyma od państwowej telewizji milion złotych. Pomijając już okoliczność, że to o cały milion złotych za dużo, można nabrać podejrzeń, że cała ta sprawa może być przedmiotem dyskretnej umowy państwa Lisów z panem prezesem Urbańskim. On ich zatrudni, a potem panią Lisową zwolni, ale w kontrakcie będzie ten milion odprawy, którym już wszyscy zainteresowani sprawiedliwie się podzielą. Nie jest zatem wykluczone, że na tym właśnie polega sławna „misja społeczna”, o której tyle słyszeliśmy w ostatnich miesiącach. Czyż wyposażanie wybranych rodzin z publicznych pieniędzy nie można potraktować jako misji społecznej? Wprawdzie rodziny budują w ten sposób prywatne fortuny, ale czyż ułatwianie powstawania tzw. „starych rodzin” nie jest misją społeczną?
Jest to zresztą znakomita ilustracja trafności spostrzeżenia Miltona Friedmana, który mówił o czterech sposobach wydawania pieniędzy: pierwszy – gdy wydajemy własne pieniądze na własne potrzeby, drugi – gdy wydajemy własne pieniądze na kogoś innego, trzeci – gdy wydajemy cudze pieniądze na własne potrzeby i czwarty – gdy wydajemy cudze pieniądze na kogoś innego. Pan prezes Urbański wydaje pieniądze w sposób czwarty, bo w przeciwnym razie nigdy by pani Lisowej aż tyle nie dał, a nie można wykluczyć, że nie dałby jej nic. Skoro jednak może pełnymi garściami czerpać z „abonamentu”, czyli majątkowego podatku od posiadania telewizora, to rzeczywiście – dlaczego ma sobie i państwu Lisom żałować? Nie ma żadnego powodu, ale też i my nie mamy najmniejszego powodu, żeby ten haracz m.in. na futrowanie rodziny państwa Lisów opłacać. Nieprawdaż? Niechże więc odtąd „misję społeczną” finansują sobie bez naszego udziału.




michalkiewicz.pl