na to coś mówiło się też w moich czasach pyrla, niebezpieczne draństwo jak diabli , można było oko na amen komuś załatwić, dlatego nauczyciele tępili to szczególnie zawzięcie, my dzieciaki nie zdawaliśmy sobie sprawy.
Za to broń strzelecka w postaci rurki z ołówka automatycznego lub inne szklane lub miedziane można było używać w miarę bezkarnie. Najwyżej rurkę zabrali

Były dwie techniki ognia: albo seriami z gęby pełnej ryżu albo też snajpersko , kulkami z plasteliny pojedynczo. Tymi kulkami fajnie się tłukło do ofiar klasowych lub "podpadniętych" w czasie ich odpowiedzi przy tablicy.