to takie strasznie słodkie było, nie? taki krem miało w środku tłusty i gęsty ?! fuj

ja za to uwielbiałam andruty - ale te jak opłatek (nie wafle) - takie cieniutkie i słodziutkie były i jak mi się chciało to wycinałam sobie (metalową nakrętką od wódki)

opłatki i się w kościół człowiek bawił heheehe
a jeszcze w temacie słodyczy to najlepsza czekolada jaką jadłam w życiu to jak mój ojciec raz na jakiś czas (jak zdobył mleko w proszku i kakao) robił czekoladę taką domową - jezuuniu - pycha, prawie nigdy nie doczekała momentu wystygnięcia hehehe albo cukierki z cukru, wody i kakao - na patelni robione ...
I też bywały dni w domu, że: czajnik, dużo rurek i sąsiad z ojcem w kuchni - i zakaz wjazdu do kuchni dzieciakom póki nie skończą
