|
Ja nie zapomne jak jeszcze jako dziecko chcialem grac w pilke na boisku niedaleko mnie, zrobione w lesie przez miejscowych nawet mialo nazwe.
Ale z powodu wieku nie chcieli z nami grac a dla nas to byl zaszczyt jak im nieraz brakowalo i nas dobierali do skladu w wyjatkowych okazjach.
Potem jak juz osiagnelismy wiek to my przejelismy wladanie po starszyznie.
Jak przychodzila niedziela to nie bylo ze ten do babci tamten do ciotki czy film w telewizji, wszyscy ladowali na boisko i tak od obiadu do zapadnieca zmroku a ze droga byla w poblizu z oswietleniem to i w nocy sie gralo, az matki nie przyszly i nie wygonily do domu.
Teraz jak w Polsce bylem po kilku latach emigracji, mysle podjade z setymetem powspominam stare dobre czasy. Zajaechalem i boiska nie zobaczylem, zaroslo wszystko do stanu z przed 30 lat kiedy to mieszkancy samodzielnie wykarczowali kowalek lasu pod boisko.
W zimie na gorce na przeciwko mojego domu nie mozna bylo znalesc miesca zeby spokojnie zjechac, tyle bylo ludzi na nartach , sankach czy workach.
Ojcowie z dzieciakami, ludzie od 3 lat do 60 tki tak nieraz bywalo.
W tamtym roku kumpel o rok mlodszy dzwoni i mowi ze byl na gorce na nartach tak pojezdzic to mowil ze nie bylo nikogo a na niego patrzyli jak na tredowatego.
Nawet dzieciakow w wieku przedszkolnym na worku nie zobaczyl
Niestety teraz mamy pokolenie pokemonow ktorym wyscie z domu w czasie wolnym nie jest podrodze
 ,
|