Wyświetl pojedynczy post
IndykTSW
Senior Member
 
 
Od: 01.2007
Skąd: S-mierz

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#98
Stary 14.12.2008, 23:10
AOT napisał(a):Wyświetl post
Ja tak sie zastanawiam jakie wspomnienia za 10/20 lat będą miały obecne dzieciaki... Ten temat pokazuje, że pokolenie sprzed 1990, ewentualnie jeszcze bardzo wczesne roczniki 90* mają kupe takich fajnych, sympatycznych wspomnień. A to gumy do żucia, a to oranżady, a to gry i zabawy towarzyskie na podwórkach. A dziś ? Spędza się czas przed kompem, rozmowy z kumplami zamiast pod trzepakiem, na boisku czy gdzieśtam, prowadzone są na czatach i gg. Co więcej, nawet najmłodsze dzieciaki obecnie śmigają z komórkami i piszą smsy... A my ? Ja brałem rower BMX i jazda na boisko szkolne. Po drodze obdzwaniało sie kumpli, ale przez domofon albo darłem gębe pod oknem. W lecie cale dnie ciupało sie w piłe, czy chociażby szwędało po okolicy, a czas pójścia na obiad, to najgorsze co mogło sie przytrafić.
Pamiętam też szkolną świetlicę i kolejki do pegazusa, wykładziny z narysowanymi ulicami dla resoraków. Wspominane wyżej karteczki oczywiście też, zwłaszcza te z "Królem Lwem" pamiętam.
Jak nam na osiedlu park zrobili, to w zimie woda zamarzała w takich zagłębieniach, więc i w hokeja można było pograć. Sanki, jabłuszka itp wszystko na czym można było zjeżdżać z górki.
Jednego strasznie żałuję - zawsze na święta jeździłem do babci, więc dyngusowe wojny osiedlowe mnie omijały :(
A dzisiejsze dzieciaki co zapamiętają ? Pokemony, Counter Strike'a i Fife ? Dzwonki na komórkach i szybkość internetu ?
Święte słowa ja jestem rocznik młody bo rok 1990 ale pierwsza komórke własną miałem dopiero w wieku 14 lat i ogólnie to bawiłem się właśnie tak jak to opisałeś. Mało w domu dużo na podwórku. Nie zapomne jak za blokami był taki duży trawiaty plac, latem stał pusty bo w noge graliśmy w innych miejscach ale zimą była to jedna z głównych "sportowych" aren. zawsze czekaliśmy na mróz aby ziemia i kretowiska zamarzły i jesli był śnieg to mieliśmy dodatkowya atrakcję. Dzieliliśmy sie na 2 grupy i walki 4 x 4 lub więcej. Nie zapomnę jak załatwiłem swojego przeciwnika, rzuciłem się na innego aby pomóc koledze i wtedy obok mnie kolega tak upadł na to twarde kretowisko że wylądował u lekarza z podejrzeniem złamanej kości ogonowej. Całe szczęscie tylko się obił. Do dzisiaj uważam że to była największa głupota jaką w swoim życiu robiłem.
Perkele!
Odpowiedz cytując