ByQ napisał(a):

A jak sie w wakacje na grandy chodziło na brzoskwinie/papierówki/agresty na okoliczne działki czy tez przez jakieś ogrodzenia domków jednorodzinnych? To były akcje ;] i to nawet wtedy jak Cię właściciel dorwał to nie wzywał policji tylko robił dym i odpuszczał ;d
A w smigusa dingusa u mnie na dzielnicy dopiero była wojna, mniejsze osiedla czy tam rejony sie zbierały ekipami i robiły wjazdy na inne. Zostawiało się na czatach młodszych i szło sie atakować inne osiedle ;] I nie było jazd że chłopy sie zaczynały napierniczac tylko walka trwała dopóki była woda ;]
|
Dokładnie, a teraz co? Jedynie się widzi jakieś szczyle 5-6 letnie z pistolecikami...

dramat.. pamiętam jak kiedyś z kolegą wzięliśmy worki na śmieci i napełniliśmy je tak gdzieś 10 litrami wody, i tak idziemy idziemy, ledwo je niesiemy, i nagle widzimy, że idą jakieś dwie 16-17letnie panienki... poszliśmy kawałek za nimi, jeden rzucił z tyłu, drugi z przodu i efekt kilkunastu litrów wody na nich robił piorunujące wrażenie... a jak szybko trzeba było biegać...
