Pamiętam jak u mnie na osiedlu był plac zabaw i była taka wyjebana huśtawka

jesienią - wrzesień/październik, zbieraliśmy liście i usypywaliśmy z nich wielką kupę tak z 3-5 metrów od huśtawki... Jeden stawał na jej oparciu, drugi siadał. Ten co stał rozhuśtywał i kiedy osiągało się odpowiedni pułap było ... HOP ! I leciałeś tak z 3 metry nad ziemią i w liście...

ale się poobijanym wracało. Oczywiście jakieś 4-5 lat temu ją zlikwidowano... ;/ i dano koniki na sprężynach, na których co najwyżej można się zrzygać, bo są tak beznadziejne.. ;/
Ktoś wyżej wspomniał o pistolecie do Pegasusa

hahahaha... pamiętam jak miałem jakoś 3 latka. Pisało się listy do św.Mikołaja ;> i umieściłem tam właśnie Pegasusa i żeby był pistolet

no i jakież było zdziwienie jak Pegasus był... i pistolet też... i też nadal nie wiem jak to działało, co to była za moc ?

no i Mario , czołgi, kaczki i inne fify 96, czy samoloty...
Nieraz też ojciec kupował browary czy mleko czy ciul wie co jeszcze i też właśnie się oddawało butelki za 30-35 groszy

Później lody Lulek za 30 groszy

jakie to było dobre i ile w tym było syfu a zjadało się nieraz i po 5-6 dziennie...