picasso napisał(a):

aż sie dziwię,że nie wrzuciliście grzałki do wody,w końcu szkoda, by rybki zamarzły
|
Kiedy przyszliśmy, to wszystkie poza największą "welonką" już pozamarzały(ta trafiła do mnie do akwarium, gdzie żyła sobie spokojnie do wiosny, kiedy to znów wróciła do szkoły). Kumpel zrobił przerębel i ręką je powyjmował. Musiało mocno je złapać, bo wrzucone do kosza wydawały odgłos jak kamień
Generalnie, klasowe zwierzęta miały przerąbane. O rybkach już wspominałem, zamarzły nam dwie papużki, jedna świnka morska zdechła z przeżarcia(akurat, gdy trafiła do mnie na "łikend")

Ale za to jaką dziewczyny miały radość kiedy żyła, cytuję: "Łaa, patrz, wszystko je!".
Może jeszcze kiedyś opiszę moje traumatyczne przeżycia sanatoryjne("Wieniec Zdrój", barak numer dwa).