|
W sprawie Garguły wiadomo, o co chodzi. Garguła robi po prostu licytację i czeka, kto da więcej.
Sytuacje ma komfortową, bo jest przerwa w sezonie i kontuzja mu nie grozi. Wyborcza podała, że jednak w Bełchatowie zarabiał 200 tys. € brutto. Wielkich ofert z Zachodu nie ma, bo mieć nie może. Jest to zawodnik 28-letni, ze znikomym doświadczeniem w europejskich rozgrywkach pucharowych. Ofertę to może dostać z przeciętnego zespołu greckiego - a tam nie dostanie więcej niż w PGE i u nas. Kryzys wszystkich dotyka i ciężko będzie o pijanych ruskich milionerów, którzy zaoferują mu 500 tys. € na rękę.
Moim zdaniem Gargule zupełnie obojętne, czy zagra w Bełchatowie czy w Krakowie. Liczy się długość kontraktu i jego wysokość. Fakty są takie, że to ostatni duży kontrakt w jego karierze, więc chce zarobić jak najwięcej i tylko to się liczy.
Na naszą korzyść działa sytuacja w grupie PGE - ciągle nie ma podwyżki taryf, a grupa energetyczna musi w przyszłym roku sporo wydać na inwestycje. Nie należy się więc u nich spodziewać spektakularnych transferów, nie jest też powiedziane że dadzą mu zadowalającą ofertę. Dodatkowo spodziewam się, że Jarzębowski zechce powrócić na stare śmieci - do Legii (dlatego lekką ręką pozbyli się Vuko). Taki sygnał będzie odebrany przez Gargułę negatywnie - jako osłabianie kadry.
Z kolei u nas problemem może być kontrakt motywacyjny - choć Garguła widząc, że u Skorży będzie pewniakiem może się tego aż tak nie obawiać. Schodzimy z kosztów (Zieniu, Dawidowski, Baszczu, może i Cantoro) - więc możemy zaoferować mu kontrakt podobny jak u Łobodzińskiego - ok. 300 tys. €, ale w formie motywacyjnej.
Dla mnie pozyskanie Garguły byłoby o tyle korzystne, że nie trzeba by się martwić o to, że będą go chcieli Wiśle podkupić. Jest za stary na dobry transfer zagraniczny, a ciągle na tyle młody by grać z 3-4 lata na solidnym poziomie.
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
|