A ja osobiście gwarzyłem z amerykańskim sekretarzem stanu i stwierdził on, że gdyby ruscy wówczas weszli to na Moskwę i inne sowieckie miasta spadłyby rakiety z głowicami nuklearnymi, jak twierdził Prezydent Reagan już ćwiczył nadgarstek coby w odpowiednim momencie guziki powciskać
A na poważnie, to oczywiście że sowieci straszyli swoje marionetki, jak jaruzel i kiszczak, ale absolutnie nie tym, że wejdą (w grudniu 1981 o czymś takim mowy nie było) a tym że zostaną ze stołków zrzuceni i na "białe misie" wysłani. Operacja wprowadzenia stanu wojennego była już przygotowywana od sierpnia 1980 roku, i miała na celu tylko i wyłącznie
utrzymanie władzy przez komunistyczny beton. Jedynie tego jaruzelski z kiszczakiem się obawiali, że zostaną przez "Solidarność" pozbawieni możliwości korzystania z profitów władzy, że nagle stracą monopol wskutek opracowanego na I Krajowym Zjedzie Delagatów Solidarności programu "Samorządna Polska", który przewidywał oddolne przejmowanie władzy w przedsiębiorstwach przez Samorząd Pracowniczy (kierownictwo przedsiębiorstwa mieli wybierać pracownicy przedsiębiorstwa a nie komunistyczny kacyk na ministerialnym stołku) oraz w zbliżających się i przewidzianych właśnie na grudzień 1981 roku wyborach do Rad Narodowych, w których startować mieli również kandydaci z ramienia "Solidarności".
Jedynym przeciwnikiem i wrogiem jaruzelskich i kiszczaków była SOLIDARNOŚĆ, ruch raczej nie związek z ponad 10 milionowym poparciem i to właśnie ICH a nie swoich "przyjaciół" ze wschodu tak naprawdę się obawiali. Nie na darmo jaruzel dzwonił na kilka dni przed wprowadzeniem stanu wojennego do breżniewa z prośbą o pomoc gdyby coś nie wyszło i "Solidarność" się postawiła. Wówczas także usłyszał odpowiedź odmowną, a że jak widać nie tylko on się obawiał ale i ci "przyjaciele" ze wschodu (i to jeżeli o nich chodzi to nie koniecznie "Solidarności" a reakcji własnych obywateli pobudzonych "Posłaniem do ludzi pracy Europy Wschodniej" ogłoszonym na I KZD), toteż nic dziwnego, że wzmacniali granicę dodatkowymi jednostkami wojska, aby
własne terytorium przed kontrrewolucją zabezpieczyć.