W wieku 4-7 lat na podwórku mieliśmy (mamy nadal) rozkopaną skarpe z której wystają kable, dosc grube. Mówiliśmy na to "awaria", huśtaliśmy się na kablach i kopaliśmy tam gline

Jak ktoś znalazl tam niezwykle żadko wystepujace tam kamienie, uznawany byl za bogatego i dostawal za to cukierki (kamienie z tego miejsca uznawane byly przez nas za niezwykle kosztowne minerały)
Innym razem jak rozkopali nam podworko robiac takie jakby okopy, które zakrywały nas 2 razy, strzelaliśmy w siebie petardami, rzucaliśmy świece dymne kupowane na odpuście, i strzelaliśmy w siebie pistoletami na kulki
Czasami grało się też w podchody. Chodziło o to że dzieliliśm sie na 2 grupy. Jedna grupa miała kredę i polecenia na kartkach. Gdy grupa pierwsza czekała na miejscu startu 100sekund to druga zaś szła pisząc kredą na ścianach strzałki z kierunkami trasy oraz w niektórych miejscach koperty (w miejscach kopert ukryte byly lisciki z zadaniami do wykonania). Pamietam raz jak kolega dostał za zadanie wejść do śmietnika wyciągnąć worek ze śmieciami i rozsypać to na drodze

Jeszcze była ciuciubabka, i chowany
poza tym to w domu to pegasus i comodore
aaa i nie wiem czy pamiętacie jak zamiast tvn byla WISŁA
PS
u nas to sie nazywalo "auto"
