oj tak pamiętam bardzo dobrze tą zabawę mimo,że jestem młodym człowiekiem,cały dzień potrafiliśmy ciupać w kapsle,a potem te bolące palce haha od tego pstrykania,my wkładaliśmy ziemię do kapsli,żeby były cięższe,natomiast o takim sposobie jaki przytoczyłeś to nie słyszałem
to się chyba też nazywało "jedno podanie","pele" itp..różne to nazwy przybierało owszem całymi dniami można było w to grać.
Tomy napisał(a):

My przez długi czas z kumplami mieliśmy zajawkę na łapanie przejeżdżających samochodów na portfel. Cała banda schowana była w jakiś krzakach przy ulicy a na jezdni leżał portfel umocowany na sznurku, a raczej chyba to żyłka była (mniej widoczna). Ile było śmiechu kiedy niedoszli znalazcy dębieli ze zdziwienia jak portfel uciekał im z pod ręki. 
Oczywiście zawsze były kłótnie o to kto będzie operował całym przedsięwzięciem, haha
|
miny tych osób były bezcenne haha też to robiliśmy z kolegami,ale żeby była większa adrenalinka wkładaliśmy do portfela wystającą dyszkę,żeby podkusić przechodnia.