My przez długi czas z kumplami mieliśmy zajawkę na łapanie przejeżdżających samochodów na portfel. Cała banda schowana była w jakiś krzakach przy ulicy a na jezdni leżał portfel umocowany na sznurku, a raczej chyba to żyłka była (mniej widoczna). Ile było śmiechu kiedy niedoszli znalazcy dębieli ze zdziwienia jak portfel uciekał im z pod ręki.

Oczywiście zawsze były kłótnie o to kto będzie operował całym przedsięwzięciem, haha