harthausen napisał(a):

|
Świece dymne robione z piłeczek pinpongowych lub linijek z celuloidu wrzucaliśmy do piwnic, okien, nawet do sklepu.
|
A to pamiętam raz z kumplem od jego wujka dostaliśmy w prezencie świecę dymną wojskową (wujek wyżej postawiony oficer) i odpaliliśmy w szkole na korytarzu

ja za ucho z kumplem do dyrektorki i mam znowu się musiała za mnie wstydu najeść :wstyd:
Ja miałem w początkowych klasach podstawówki taką manie, że jak były drzwi od kibla otwarte to traktowałem je z wyskoku (za dużo Bruce'a Lee)

) i raz zebrał nimi w twarz gość od geografii i złamałem mu nos :wstyd:
I Jeszcze pamiętam jak z kumplami obrzuciliśmy pociąg główkami kapusty z grandy :wstyd:
PS: Numer z portfelem też się robiło
