orzeu napisał(a):

|
Jak dla mnie tragedia. Kobita zarobila pieniadze na smierci wlasnego meza.
|
To nie jedyna wypowiedź, że zarobiła(ili) na tym kasę. Ale czy to jest fakt czy Wasze przypuszczenie? bo ja długo szukałam i nigdzie nie ma słowa o tym że była jakaś "gaża za występ" ... wiem wiem, teraz mnie pewnie co niektórzy zakrzyczą, że jakże tak bez kasy, że to niemożliwe, ale może jednak? Facet był profesorem na Uniwersytecie, mówił że chciał pokazać własną śmierć, aby uspokoić obawy przed nią u innych ludzi... A może tym razem nie chodziło o pieniądze...?
Hmm... Dziwne, ale mi to jakoś do niego pasuje ....
EDIT: i jeszcze odniosę się do sensu cierpienia - jakoś nie mogę poczuć tego że cierpienie mnie wyzwala, że jest po coś. Że ma być odkupieniem win/grzechów.
Trochę odwrócę kota ogonem, bo dla mnie największym cierpieniem w takiej sytuacji było by podjęcie decyzji o pożegnaniu się z życiem - bo kocham żyć.
Więc po co to robić? Paradoksalnie - jak się kocha życie, to ciężko cieszyć się z własnej wegetacji...