panie premierze - calkiem ciekawa teoria ,choc kariery z nia nie zrobisz
Ja w kwestii eutanazji mam poglad jasne i klarowny - i cale szczescie idzie on w parze z trendami , ktore powoli opanowywuja swiat.
Zabijac, czy tam pomagac zabijac roznych depresantow i innych psychicznych - nie - nie mozemy dojsc do absurdu , pozatym isnieje szereg sposobow i to nawet bezbolesnych , by taka osoba, jesli znudzilo jej sie zycie, badz nei widzi sensu nadal sie 'meczyc' - zakonczyla je sama , nie wkrecajac w to pozostalych.
Jesli jednak chodzi o nieuleczalne choroby,wielki bol i cierpienie to oczywiscie jestem jak najbardziej za.Trzeba byc wyjatkowym narcyzem zapatrzanym w siebie by odmawiac ludziom godziwego pozegnania sie z tym swiatem , badz popierac stosowanie jedynego w takich przypadkach 'leku' ,ktory niczego nie leczy a tylko usmierza bol - leku, ktory przy okazji jest najbardziej niszczacym i uzalezniajacym narkotykiem jak zna swiat, czyli morfiny(oprocz oczywiscie heroiny ale jak wiadomo to ta sama bajka).
Oczywiscie wielcy obroncy zycia do samego konca, beda podnosili mozliwosc jakis nieprawidlowosci, machlojek itp ale to akurat jest jak dla mnie smieszne bo taka argumentacja mozna zdyskredytowac doslownie wszystko.