Brawo Adamek!!!
Świetna walka, efektowna, z dużą liczbą ciosów z obu stron i pomimo tego, że Cunningham był liczony 3 razy (knock-downy jednak nie aż tak mocne) to momentami bardzo wyrównana. Szkoda, że Adamek go przed czasem nie wykończył (po 8. rundzie myślałem, że już go ma), bo od 9. rundy to USS przejął inicjatywę i były momenty, że się bałem o naszego mistrza (jak widać niepotrzebnie).
Adamek ma jedną cechę, której zawsze brakowało Gołocie (pomijając psychikę) - odporność na ciosy, Cunningham momentami sprzedawał mu takie cepy, że większość bokserów by już dawno leżała, ale Tomek za każdym razem utrzymywał się na nogach.
Wygrana na punkty bezapelacyjna, ale potwierdziło się że w zawodowym boksie wszystko jest możliwe. Nie może być tak, że jeden sędzia punktuje 116-110 dla Adamka, a drugi 114-112 (sic!) dla Cunninghama (chyba jednak oglądał inną walkę, USS był 3 razy na deskach!). No i komentarz Kostyry wszystko podsumował: "114-112 dla Cunninghama?!? Stevie Wonder by to lepiej wytypował"
