1q2 napisał(a):

Mowiac prosciej - w serwise na oko wycenili szkody na ok 4tys a od ubezpieczyciela dostalem propozycje wyplaty....tysiaca zlotych.(oczywiscie to ten wariant gdzie ich nie interesuje czy naprawie za to auto czy przepije).Niby ta wycena jest niezobowiazujaca, bo mozna naprawic auto i przedstawic rachunki no ale i tak roznica pomiedzy tym co ja bym chcial zrobic(wymiana) a ich propozycja(klepanie) bedzie ogromna.
Mozna sie gdzies odwolac od tej ich interpretacji?
|
Na początek link ->
http://www.rzu.gov.pl/
Zapoznaj sie, jakby co zadzwoń tam pogadać. Tutaj chyba też się składa skargi.
Po drugie: kolekcjonuj dokumenty - wycena serwisu to podstawa. Ubezpieczyciela 1k PLN tez musi mieć jakieś uzasadnienie - niech dadzą swoja
szczegółową wycenę. Nie wiem co Ci się popsulo, ale bardzo często w takich kosztorysach ubezpieczyciel daje zamienniki zamiast oryginalnych ( na co nawiasem mówiąc można się chyba nie zgodzić).
W tym miejscu jest stanowisko rzecznika.
Po trzecie: jakakolwiek rozmowa z przedstawicielem ubezpieczyciela sprawcy albo w obecności świadków albo z ukrytym magnetofonem. Nie żartuje.
Po czwarte: nic na gębę wszystko mają dawać na papierze.
Oni sami z siebie nie dadzą Ci tej kasy. Dlatego musisz być jak Tommy Lee Jones w "Ściganym".