nesta napisał(a):

Obawiam sie a11, ze w tych lepszych ligach jest wlasnie normalnie.
Wezmy taka Premiership gdzie pilkarze zarabiaja po kilkadziesiat tysiecy Funtow tygodniowo, a mimo to albo wlasnie dlatego, co tydzien i co dzien, na kazdym treningu, zostawiaja cale swoje zdrowie na boisku. I jest to wysilek nieporownywalnie wiekszy do naszej ligi. I pilkarz X z Anglii mimo, ze zarabia kilkaset % wiecej od swojego polskiego kolegi, nie marudzi, nie narzeka, tylko zdaje sobie sprawe, ze jest w sytuacji, ktorej zazdroszcza mu miliony ludzi i oddaje calego siebie na boisku. A dlaczego ? Bo tak zostal nauczony od malego, odkad pierwszy raz kopal pilke widzial co to znaczy sumienne i profesjonalne podejscie do zawodu. Bo nie ogladal sie na leserow w Polsce, ktorzy tylko patrza jak tu za darmo i kombinowaniem zarobic pieniadze.
Przyklad mielismy za Petrescu kiedy to zabral pilkarzy Wisly do fabryki aby pokazac im co to znaczy naprawde pracowac. On juz dobrze przeczuwal w czym jest problem...
|
nie do końca się z Tobą zgadzam. Bo jak wytłumaczyć np. remis Liverpoolu z West Hamem? Chelsea z Newcastle? porażkę Arsenalu ze Stoke? (pisze o meczach, któe widziałem i musze powiedzieć, że faworyci nie zagrali tych meczów tylko je przezczłapali) czy wahania ze strony Tottenhamu? Myślę, że problem jest podobny czyli lekceważenie przeciwnika. Rzecz w tym, że w Premiereship się o tym nie mówi. Tam gwiazdeczki któe zarabiał ok 100 tys funtów tygodniowo (np. Berbatov) wogóle nie chcą grać jeśli się im coś nie podoba.
To tyle jeśli idzie o ten OT. jak coś to pisz na priv.