d napisał(a):

Ryzykowanie to jedno, a robienie kominów płacowych to drugie - już kiedyś to przerabialiśmy, a czkawka jest do dziś. Ryzykować można też kupując np. Gancarczyka, który zarabiałby pewnie max. 1/2 tego co wielki gwiazdor Garguła, którego - podkreślam - NIKT od nas za rok, dwa nie kupi za sensowne pieniądze.
Tak trudno zauważyć, że jeszcze przez jakiś czas musimy utrzymywać piłkarzy na wysokich kontraktach którzy nie wnoszą praktycznie nic do jakości gry i ładowanie się w kolejny wielki kontrakt dla piłkarza o mocno wątpliwej klasie to samobójstwo?
Dawidowski, Łobodziński, Cantoro, Niedzielan - to tylko najbardziej drastyczne przykłady, a w naszej sytuacji NIE MOŻEMY ryzykować wywalania takiej kasy jak prawdopodobne zarobki Garguły w obecnej sytuacji, gdy masa pieniędzy z budżetu idzie w praktyce (tj. z piłkarskiego punktu widzenia) w błoto. Że też casus Łobodzińskiego nikogo jeszcze niczego nie nauczył...
|
Przepraszam, ale dlaczego przesądzasz, że ewentualny transfer Garguły do Wisły byłby błędem i skopiowaniem casusui np: Niedzielana, a nie np: Szymkowiaka, Kosowskiego czy Żurawskiego? Nie ma żadnych, ale to absolutnie żadnych podstaw aby tak twierdzić. To jakaś piramidalna bzdura.
To właśnie brak w ostatnich latach transferów takich zawodników jak Garguła jest przyczyną stale powracających problemów Wisły. Bo komuś wydawało się ciągle, że to za duże ryzyko, a mniejszym jest naściąganie na kilogramy tańszych nieużytków typu Ławeckiego, Szabata, Kaczorowskiego, Pensky, Radovanovica itd. I czekanie, że a nuż któryś wypali.
Garguła to piłkarz już ukształtowany, o określonej marce i umiejętnościach. Ryzyko związane z takim transferem jest minimalne - najmniejsze z możliwych.
Podsumowując: Garguła jest dziś Wiśle potrzebny bardziej niż rybie woda, bardziej niż kiedykolwiek. Dlaczego? Wystarczy spojrzeć choćby na ostatnie wyniki i grę zespołu, nie trzeba sięgać myślą nawet do ustawicznych problemów Wisły z tą pozycją trwających już wiele lat.