|
Ryzykowanie to jedno, a robienie kominów płacowych to drugie - już kiedyś to przerabialiśmy, a czkawka jest do dziś. Ryzykować można też kupując np. Gancarczyka, który zarabiałby pewnie max. 1/2 tego co wielki gwiazdor Garguła, którego - podkreślam - NIKT od nas za rok, dwa nie kupi za sensowne pieniądze.
Tak trudno zauważyć, że jeszcze przez jakiś czas musimy utrzymywać piłkarzy na wysokich kontraktach którzy nie wnoszą praktycznie nic do jakości gry i ładowanie się w kolejny wielki kontrakt dla piłkarza o mocno wątpliwej klasie to samobójstwo?
Dawidowski, Łobodziński, Cantoro, Niedzielan - to tylko najbardziej drastyczne przykłady, a w naszej sytuacji NIE MOŻEMY ryzykować wywalania takiej kasy jak prawdopodobne zarobki Garguły w obecnej sytuacji, gdy masa pieniędzy z budżetu idzie w praktyce (tj. z piłkarskiego punktu widzenia) w błoto. Że też casus Łobodzińskiego nikogo jeszcze niczego nie nauczył...
Ostatnio edytowane przez d : 30.11.2008 o godz. 16:39.
|