|
Popatrzcie sobie tylko na zachowanie Bąka z Lechii w meczu z Wisla. Ile razy ktorys z Wislakow mial pilke przed nim, on jak taran, dynamicznie i blyskawicznie wychodzil z bramki i rzucal sie pod nogi zawodnika. Efekt byl taki, ze czesto ratowal swoja druzyne w sytuacjach beznadziejnych. A teraz porownajcie sobie apatycznego Pawelka, ktory najpierw obserwuje jak pilka spada pod nogi zawodnikowi z Ruchu, a pozniej robi dwa spacerowe kroki do przodu. Powinien albo wyjechac na niego na pelnym gazie i zdekoncentrowac przeciwnika, ew ten trafilby pilka w niego albo stac w bramce. Z Pawelka nie mozna robic kozla ofiarnego odpowiedzialnego za zle wyniki, ale tez stanowczo za duzo punktow druzyna przez niego stracila i chyba dla kazdego jasne jest, ze nowy zawodnik na tej pozycji to priorytet... i moze trener bramkarzy tez. Bo spojrzmy uczciwie takich jaj z bramkarzem nie bylo w Wisle dawno. Byli artysci, ale przeplatali slabe mecze z dobrymi, popelniali bledy, ale na pewno nie w ilosci Mario, ktory praktycznie co 1-2 mecze notuje jakiejs babole. Tak nie moze byc jakkolwiek sympatycznym gosciem jest Pawelek. Jedno z dwojga albo wyniki albo nie.
Ostatnio edytowane przez nesta : 30.11.2008 o godz. 14:08.
|