Co tu dużo mówić, jest coraz gorzej, ale nawet w 1% nie obwiniam za te wyniki Skorży. To poprostu piłkarza nie chce sie grać i to chyba wszyscy widzą. Po straconej bramce nic sie nie zmieniło. A w 92 minucie kiedy wyrzucamy aut pod własną bramką jeszcze zmienia sie wykonawce autu, to jakaś kpina. To co Brożek zagrał... chyba najsłabszy mecz w Wiśle. No i najważniejsza kwestia i problem jaki mamy w tej chwili - Mariusz Pawełek. Wystarczy przytoczyć przykład Legii. Są w meczu 2-3 sytuacje kiedy to bramkarz musi uratowac zespól, nie obrońcy. Niestety w Legi robi to Mucha, a u nas Pawełek niestety nie ma parad które by nas ratowały, w dodatku co 1,2 mecze puszcza szmaty z własnej winy. Najlepszy przykład w meczu z Lechem, Śląskiem, czy dzisiaj, kiedy piłka wisi 3 sekundy w powietrzu a on decyduje sie na wyjscie kiedy już idzie uderzenie i puszcza piłke między nogami. Jest to nie do zniesienia. Myśle że nasi piłkarze powinni mieć ten artykuł wydrukowany i porozwieszany wszędzie, w szatni, w pokojach w łazience, a szczególnie ten fragment:
http://wislakrakow.com/www/showartic...1&pp=10&page=2
"Reyman Nawet wtedy, gdy służąc np. w Wilnie musiał po nocach tułać się pociągiem, po to żeby następnego dnia rozegrać mecz w barwach swojej ukochanej drużyny. Kiedyś wracając z manewrów wojskowych spóźnił się na mecz. Zsiadał z konia przed gmachem UJ i puścił się pędem na odległy o 2 km stadion Wisły. Gdy wpadł na stadion zapytano go czy jest w stanie podołać trudom ciężkiego spotkania. Odpowiedział:
- Jeśli koledzy podejmą się przez kilka minut grać w dziesięciu, zanim nieco ochłonę i przebiorę się - jestem gotów.... Tak też się stało i
"w kilka minut po rozpoczęciu meczu huragan braw oznajmił wejście na boisko ulubieńca widowni". Odwdzięczył się za nie zdobyciem dwóch bramek."