|
co na tym meczu było to było, już się nie odstanie. Niestety tak już jest, że pismacy wykorzystają każde zdarzenie naruszające obowiązującą polityczną poprawność, nawet najdrobniejsze, to ich chleb. No to się niezły huczek zrobił.
Te całe sprawy o rasizm czy antysemityzm to cholernie ryzykowna sprawa, pamiętacie mecz z Blackburn, jak jeden z tamtejszych ciemnoskórych, McCarthy bodaj, zaczął płakać w gazetach i do UEFA skarżyć, że mu niby któryś z naszych coś nawrzucał i tym go obraził, bo to było rasistowskie. Jak ten pokrzywdzony zrozumiał z polskiego (jeśli coś takiego w ogóle miało miejsce), że ten nasz nie obsobaczył go od penisów niemytych, czy też poddał w wątpliwość prowadzenie jego mamuśki lub uczciwość jego ojca tylko akurat do koloru skóry miał zastrzeżenia - tego nikt nie dociekał, nikogo nie pytali, tylko karę dowalili. Murzyn był oczywiście na tyle cwany, wiedzieć na co się skarżyć.
I trochę czasu minie, zanim takie pomówienia zaczną karać tak jak próby wymuszenia karnego przez teatralny upadek napastnika. Długo jeszcze będzie można się antysemityzmem czy rasizmem zasłaniać.
Jednocześnie oczywiście można cały czas zarzucać przeciwnikowi czy rywalowi złodziejstwo, profesję siostry oraz obietnicę porachunków przy pomocy pały lub wybicia zębów, o to nikt nie będzie miał pretensji to będzie w dobrym, politycznie poprawnym tonie. Ot, taki paradoks.
Od czasu do czasu idę na mecz w Gdyni, oczywiście jako piknik, ale słuch mam dobry i wiem co się wszędzie krzyczy i śpiewa. I na razie ciężko mi sobie wyobrazić, by wprowadzono wyidealizowane angielskie wzory.
Sam nie wiem, czy ten cały dym z meczem Wisły za Błoniami to robienie z igły wideł czy prawidłowa reakcja, specjalnie przesadzona, by dusić niepożądane postawy w zarodku.
Ale tak już będzie, z tym się trzeba liczyć, na pewno siądą na klubie i jakiś geld do zapłacenia wyznaczą.
|