|
dzisiaj miałem egzamin,teoretyczny zdany,i czekalem w swojej kolejce po egzamin praktyczny.doczekałem się swojej kolejności wszystko super pieknie mi się jechalo jazde rozpoczalem o godzinie 11.10 mialem jezdzic do godziny 11.50 pojechalem na miasto trasa bardzo łatwa zawracanie na rondzie skręty w lewo parkowanie wszystko super.egzaminator super na rondzie czyzynskim podczas skrecania w prawo zapomnialem kierunkowskazu pokazał mi to wskazującym kciukiem zebym wlaczyl.godzina 11.45 jade od strony dywizjonu w strone juz koszykarskiej i przed rondem obok m1 zachodzi taka sytuacja,mam jechac na wporst a skapnalem sie ze jade pasem do skretu w prawo wlaczlem kierunkowskaz popatrzylem w lusterko na pas ktory mialem zjechac wolny tylko na osobnym pasie jedzie samochod zamierzam sie do zmiany pasa zmieniam i gosciu nagle w ostatnim momencie wjezdza na moj pas..skandal...egzaminator pyta sie mnie co zrobilem itp...zajechalismy za rondo na slepa uliczke i tlumaczy mi ze wszystko dobrze cos tam cos tam ..zamienilismy sie miejscami i wracamy na koszykarska 5 minut jeb**ych dzielilo mnie od prawka..przyjechalismy na koszykarska wysiadamy i pyta sie mnie czy trasa byla prosta ja mowie ze bardzo i chcialbym miec taka trase nastepnym razem a on sie mnie pyta : a dlaczego byla latwa trasa jak pan mysli?a ja no nie wiem....a on ze jest z tego samego dnia i miesiaca urodzony co ja..a ja klapa..ja pierd*le co za nie fart :( zadalem mu pytanie czy gdyby nie ten blad to dojechalbym do koszykarskiej i mialbym zdany egzamin a on na to ze tak :( mojej winy bylo w tym 40 % bardziej zawalil goscu ktory jechal za mna ...no ale coz zdarza sie ...ehh
Ostatnio edytowane przez maTyS. : 27.11.2008 o godz. 13:45.
PRĄDNIK BIAŁY WIERNY WIŚLE !
|