1q2 napisał(a):

|
zapomniales napisac z jakiego pulapu startowalismy.Żądanie mistrzostwa przy storpedowaniu praktycznie wszystkich realnych wzmocnien to juz jest lekko smieszne a ultimatum w polowie ligi to juz zakrywa na kpine.
|
wolfy napisał(a):

|
Innymi słowy - jesteś pewien, że wiesz do czego zmierzasz? Czy może nie skojarzyłeś pewnego ogólnie znanego faktu - że to piłkarze biegają po boisku, a trenera można rozliczać z wyników dopiero, jak mu się zapewni odpowiednie warunki pracy?
|
Tzn. trener nie podlega ocenie jeżeli nie było wzmocnień w lecie albo 2/3 drużyny gra co drugi mecz poniżej swoich (dużych przecież) możliwości?
Trener ma zasób w postaci kadry piłkarzy, ma dowolność wyboru składu, taktyki, ustawień, etc. Wpadka Pawełka/kiks Łobodzińskiego/czerwona kartka jednego czy drugiego nawet jeżeli jest w 100% winą danego zawodnika zawsze obciąży również konto trenera. Taka niewdzięczna praca, że bierzesz odpowiedzialność za poczynania innych. Za to ktoś słono płaci, ale też ma prawo i obowiązek wymagać. Więc trenera rozlicza się w każdym przypadku, a nie tylko przy "odpowiednich warunkach pracy".
westersyl napisał(a):

|
Nie sztuką jest wpisać porażki i wpadki każdy głupek to potrafi, z przyczynami tych porażek poszło Ci trudniej.
|
Bo mam ograniczony dostęp do pewnych informacji i tego nie udaję. Hipotez dotyczących przyczyn jest przynajmniej kilkanaście, ale nie ma sensu ich wałkowanie tutaj, przewijają się w kolejnych wątkach na forum. I tak jak napisałem: oceniam po wynikach. Na chłodno, bez zastanawiania się nad niuansami, które mogą okazać się istotne, ale równie dobrze mogą być skwitowane wzruszeniem ramion przez zarząd klubu.
Cytat:
|
Jeśli wygrywamy to robimy to całą drużyna jak przegrywamy to już tylko trener - to wraca jak bumerang.
|
To jest oczywiście zły nawyk, ale specjalnie nie gnębi on Wisły. Nikt nie ujmował trenerowi chwały po triumfach. Oprócz Skorży kilku piłkarzy bardziej niż znacznie wniosło wkład w porażki drużyny i ich też należy rozliczyć (pisałem o tym już przynajmniej dwukrotnie w ciągu ostatnich 3 miesięcy). Trener zawsze dostanie po głowie, ale taka jest specyfika zawodu - bierze odpowiedzialność za wyniki.
I żeby było jasne - jestem za pozostaniem Skorży na stanowisku. Choć brakuje mi wiedzy dotyczącej możliwych realnych alternatyw. Jednocześnie jestem w stanie zrozumieć zniecierpliwienie właściciela: ma prawo do krytyki, nawet w postaci formułowania twardych oczekiwań odnośnie rezultatów w krótkim czasie.