A ja rozumiem Cupiała, ma prawo wymagać pierwszego miejsca w tabeli.
Na samym początku ustalmy: trenera rozlicza się za wyniki. Sezon obecny.
LIGA: Wpadek było stanowczo za dużo (6 w 15 meczach, w tym 4 dużego kalibru: Lech, ŁKS, Śląsk, Górnik).
EUROPA: W pucharach europejskich zagraliśmy 6 spotkań: 2 świetne mecze u siebie (Beitar, FCB) i 1 dobry na wyjeździe (Londyn). Reszta słabo - ale umówmy się, że puchary traktujemy łagodniej - bo trafiliśmy w dwóch losowaniach najgorzej jak to możliwe.
PP: dwa zwycięstwa z outsiderami, więc mały plus.
PE: dwa zwycięstwa w pięciu meczach, porażki z Piastem i Śląskiem. Mimo wszystko dużo poniżej oczekiwań. Minus.
Na minus irytująca niemoc w meczach z Legią przez cały rok. I fatalna porażka z Lechem na Reymonta.
Na bardzo duży plus wyniki poprzedniego sezonu. Ale to są sentymenty, w biznesie miejsca na nie brak.
Jeżeli właściciel ma w odwodzie charyzmatycznego trenera/managera, kogoś kto mógłby wprowadzić nową jakość w drużynie - nie ma co załamywać rąk. Ale jeśli na ławce wyląduje jakiś wujek dobra rada z zastępu polskiej myśli szkoleniowej, to czarno widzę rok 2009 dla Wisły
Jeżeli wspomniane ultimatum zostało postawione - to w czym problem? Przecież wygrać z Odrą Wisła JUŻ po prostu musi. Z Cracovią wystarczy chcieć i zagrać swoje. W Chorzowie zadanie będzie najtrudniejsze, ale wygrana jest w zasięgu.
A może to taki pośredni sposób mobilizacji piłkarzy?
