|
FraMat
Z szacunkiem do rzeczywistości , ale sprawy są bardziej złożone, niż tylko brak napastników. Niestety, ale atak pozycyjny, jest jedną z opcji taktycznych i przynosi skutek, gdy przenosi się w pole karne przeciwnika i zagraża bramce przeciwnika a my nie rozgrywamy ataku pozycyjnego, tylko ćwiczymy wymienianie podań miedzy sobą i utrzymywanie piłki w naszym polu karnym, mimo niekorzystnego dla nas wyniku. Zakończenie tego kiszenia piłki z tyłu, kończy się zazwyczaj wrzutką lobem na naszych niewysokich graczy ofensywnych. Ja mam wrażenie, że przy systemie 4/5/1, ilość napastników nic tu nie zmieni, gdyż Brożek akurat jest skuteczny i jedynie brak jego zastępcy, jest mankamentem w razie spadku jego formy lub kontuzji. Sęk w tym, że granie tym systemem i preferowanie ataku pozycyjnego z pominięciem opcji szybkich kontrataków, powinno owocować zagrożeniem dla bramki rywala a nie bezowocowym utrzymywaniem się przy piłce aby na koniec, wrzutkami za rosłych przeciwników ją tracić bez sensu. Nie tak powinien kończyć się atak pozycyjny i nie tylko jedyny napastnik, powinien być w tym systemie obsługiwany. Tutaj prostopadłe podania czy wypuszczenie piłkarza w otwarte pole karne, powinno mieć wiele wariantów i wykonawców. A u nas nie ma ruchu piłkarzy bez piłki a strach i niemoc strzelecka reszty piłkarzy ofensywnych jest porażająca, choć tak krótko mówiąc, ile tych czystych sytuacji wypracowujemy w meczach a ile z nich kończymy celnym strzałem na bramkę, to już szkoda gadać ? Chyba nieproporcjonalnie mało w stosunku do tych męczących i bezproduktywnych prób atakiem pozycyjnym, kończonych wrzutką z naszej połowy na pole karne przeciwnika. Nawet atak pozycyjny, powinien pod koniec przypominać szybki kontratak, gdy wszyscy nasi piłkarze, wychodzą na pozycję a nie stoją w miejscu, jak malowane lale i czekają, co zrobi jeden z nich, który akurat musi się bujać z piłką i przeciwnikiem. Taki Diaz czy Małecki, nie mają z kim grać, gdyż inni nie nadążąją za nimi a oni sami nic nie zrobią, jeśli reszta naszych stoi i czeka nie wiadomo na co. A Skorża na to, jak na lato, czyli bez reakcji w kolejnych meczach ? Nasz atak pozycyjny powinien przypominać porywisty i zmienny wiatr a nie statyczny spacer w upale, gdzie ruch bez piłki, jest zakazany. A swoją drogą, to w ogóle zaangażowanie części naszych piłkarzy, jest masakrycznie minimalistyczne. Takiego olewactwa już dawno nie było a po meczach słyszymy te same poklepywania się po dupach piłkarzy i trenera no i tradycyjne - przespaliśmy większość meczu i zabrakło większej koncentracji etc..
Ale nie o tym chciałem rozmawiać. Mnie razi katastrofalny wybór pilkarzy do koncepcji gry Skorży. O.K. Benitez itd, ale nie przy takich wykonawcach i ich umiejętnościach czy parametrach. Transfery w wydaniu Skorży i Bednarza, jeśli tak dalej będą wybierać, mogą zakończyć szansę Wisły na mistrza i nie tylko. Ja strasznie boję się dalszego uporu Skorży z piłkarzami, ktorzy nie pasują do jego taktyki i systemu. Jeśli teraz popełnimy błędy transferowe, to Wisła na długo się nie pozbiera po takim zdemolowaniu jakości pilkarskiej, gdyż 11 Łobodzińskich, Ijrsaków,Niedzielanów to już katastrofa absolutna. Do tego Pawełek w bramce oraz Piotrek Brożek w pomocy a Singlar na lewej obronie i tragedia gotowa. Ja rozumiem, ze Skorża nawet z Dawidowskiego chciałby uzyskać piłkarza na miarę klubu mistrzowskiego, ale bez przesady. Ja właśnie najbardziej boję się zabagnienia transferowego Wisły do końca. Nie rozumiem też spadku formy u Boguskiego, choć jego charakter chyba do klubu mistrzowskiego nie pasuje. Za dużo mamy piłkarzy bez sensu a stary Cleber przy nich wszystkich, to jedyny profesjonalista i mężczyzna a nie dorosłe dziecko, jak większość naszych starszych czy młodszych piłkarzy. Marcello dał dziś ciała ale ambicja kazała mu natychmiast zmazać tą plamę i miał chyba 100 kontaktów z piłką. Diaz to kolejny piłkarz z ambicją, choć szkoda, że nie najwyższej klasy. Dalej nie widzę nikogo. Skorża popełnia mlodzieńcze błędy, gdyż po prostu się uczy trenerki a w klubie mistrzowskim, miejsca na zbyt dużo błędów nie ma. Dziś na tym śniegu powinien grać Głowa a nie Marcello, który uczył się oglądać pierwszy raz w życiu śnieg. Natomiast z TT powinien grać Marcello a nie Głowa, mający tradycyjnie klopoty i pecha w europejskich konfrontacjach. Mam wrażenie, ze Skorża robi zawsze na odwrót i nie ma wyczucia sytuacji oraz doświadczenia, które nabywa właśnie teraz z Wisłą. No i ten brak zaangażowania piłkarzy oraz bezsilność Skorży na ten element gry, jest przerażąjąca. Dzisiejsze gwiazdowanie naszych czerwonych kartkowiczów, to kolejny akt braku szacunku, już nie tylko do Skorży czy Cupiała, ale i do Wisły. Dziś sędzia uniemożliwił naszym gwiazdeczkom, odrobienie strat i olewactwa w całym meczu, w ostatnich minutach meczu, jak to ostatnio zrobili, choć nawet w 9, o mało co nie potrafili wyrównać, gdy włączyli sobie motorki i nagle zapieprzali, jak nakręcone samochodziki, czyli jednak rezerwy siły, mieli znaczne, tylko dlaczego z nich nie skorzystali wcześniej, od początku meczu ? .
Nie chodzi mi o krytykę Skorży, czy jego osłabianie, ale to nie ja a on sam poprzez wyniki w tej rundzie, naraża się na konieczność analizy przyczyn słabszej gry, innych, niż tylko brak wzmocnień. No bo aby ogrywać Pasy,Górnika,ŁKS czy Śląsk, nie można powiedzieć, że brak wzmocnień na to nie pozwala. Owszem Wisła ma słabszych piłkarzy niż Lech czy Legia i raczej o mistrza będzie ciężko, za co ja do Skorży pretensji miał nie będę ale nie słabszych niż inne zespoły, z którymi także nie potrafimy wygrywać i to ostatnio , co mnie najbardziej boli, zbyt często przy R22.
Ostatnio edytowane przez kot : 24.11.2008 o godz. 00:55.
Nie ma rzeczy niemożliwych.
|