ToTylkoJa napisał(a):

|
To akurat zły przykład. Bo jego z prawdziwego grania wyeliminowała poważna kontuzja
|
I błędy młodości. Bo po kilku rewelacyjnych meczach będąc na fali wznoszącej chłopak miał oferty z zagranicy (Anglia), ale nie skorzystał. Nie chciał, pewne przekonania nie pozwoliły - w tej chwili nieistotne: popełnił błąd. Miał szansę być najbardziej rozpoznawalnym polskim napastnikiem końca XX wieku, a tak powojażował po Polsce (Legia, Groclin, Cracovia, Polonia) z epizodami izraelsko-szwajcarskimi i skończył karierę. Szkoda potencjału, bo papiery na granie miał, przeszedł do historii (mistrzostwa Polski, gol w LM, gol na Wembley).
A nawiązując do tematu wątku to podzieliłbym wszelkie dalej idące wnioski przez
4. Obrońcy pozwalali sobie na dużo więcej niż zwykle (dopiero powalenie przeciwnika na ziemię skutkowało faulem), napastnicy grali nonszalancko (
"zrobię parę tricków, bo w TV fajnie będzie wyglądać" 
), sędzia nie przeszkadzał, dużo swobody i radosnej gry - stąd też świetne tempo meczu.
Fabiański słabo na przedpolu.
Krzynówek znów błyszczy, kiedy nie ma presji.
Dudka wyczynia cuda w obronie i wybija piłkę z linii bramkowej (tak jest, nie wpakował jej do siatki!!! radość była nieziemska, myślałem, że zdejmie koszulkę i podbiegnie do polskiego sektora przybijać piątki).
Błaszczykowski wciąż jedynym Polakiem zdolnym dryblować i utrzymać się dłużej niż 10 sekund przy piłce na połowie przeciwnika.
Szpakowski pierniczy o krańcowym zdenerwowaniu obu ekip na 5 minut przed końcem. Czyli w sumie mamy miłe wspomnienia na czas zimy
Chcę doczekać na wiosnę choćby 1:0 w oficjalnym meczu z północnymi sąsiadami tych dzisiejszych zielonych gwiazd

I skuteczności na
jesień 2009 - wtedy bardzo się przyda, bo Czechom dorasta nowe pokolenie futbolistów z górnej półki.