|
Zacznę kolejny temat bo wczoraj miałam okazję w życiu się z nim "spotkać"...
Wczoraj przez przypadek facet koleżanki (taki od kilku miesięcy) zakomunikował coś o swoim dziecku... Zatkało nas wszystkich bo znamy gościa kilka miesięcy i nikt nie miał pojęcia że ma dzieci (wiedzieliśmy tyle że rozwodnik). I wczoraj że ma dziecko (4 lata) ale małżeństwo się rozpadło jak dziecko miało 2 miesiące i on już nigdy więcej dziecka nie widział - bo: (cytat) "po co dziecku życie komplikować, była żona znalazła sobie kogoś,..., są teraz rodziną,..., więc po co ja mam wtrącać im się w życie,..., wystarczy że płacę alimenty" Mnie zatkało - do wczoraj wydawał mi się fajnym wartościowym facetem a tu takie słowa... Długo wczoraj myślałam na ten temat, czy może On nie ma racji, może to i lepiej dla dziecka że nie jest "weekendowo rozrywane"... ale nie wiem. Chyba jako kobieta nie potrafię tak chłodno do tego podejść jak on... Dopytywałam czy je kocha, czy czasem nie ma ochoty podjechać gdzieś pod dom i zerknąć czy chłopiec nie jest do niego podobny... Powiedział mi, że zupełnie nie myśli "sercem" w tym przypadku tylko "poczuciem odpowiedzialności" czyli pieniądze...
I się zastanawiam czy to że się płaci na dziecko wyczerpuje temat "poczucia odpowiedzialności..." ?!
Co myślicie na ten temat? Mnie jakoś ciężko to sobie poukładać w głowie...
"... Bo to miłość, pasja, To mój sposób na życie,
Mam trójkolorowy świat i innego nie chcę widzieć nigdzie..."
|