Wyświetl pojedynczy post
piter116
Senior Member
 
 
Od: 07.2005

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#597
Stary 17.11.2008, 13:29
http://sport.onet.pl/0,1248770,1861842,,wiadomosc.html
Ciekawy materiał o wykształceniu polskich piłkarzy (jest kilku wiślaków)

W przypadku jakichkolwiek problemów z elektryką w swoim aucie, Boruc powinien udać się po pomoc do Marcina Baszczyńskiego. Obrońca Wisły Kraków jest bowiem z zawodu technikiem elektrykiem. Z pewnością byłby w stanie naprawić pojazd, choć jego specjalnością pozostają domowe gniazdka. "Baszczu" przekonuje jednak, że podczas budowy własnego domu nie zajmował się rozprowadzaniem kabli i przewodów. Obserwował tylko fachowców i był dla nich… kierownikiem. Od wielu lat pasjonuje się zresztą nie tylko przewodami elektrycznymi, ale także wędkarstwem. Zainteresowanie podzielił z ówczesnym kolegą z "Białej Gwiazdy", Kamilem Kosowskim. Piłkarz APOEL-u Nikozja podobnie jak "Baszczu" jest technikiem, tyle że... gazowym. "Kosa" skończył szkołę w Zabrzu, więc nie ma żadnych problemów z podłączeniem instalacji gazowej. Ostatnio również dodaje gazu w klubie ze stolicy Cypru, gdzie z miejsca stał się największą gwiazdą.
-----------------------------
Pomocnik Szachtara nie ma jeszcze w Doniecku własnego domu (mieszka w luksusowym apartamencie), ale jeśli wpadłby na pomysł budowy, musi udać się po radę aż do Grecji, do Macieja Żurawskiego. Zawodnik Larisy skończył technikum budowlano-drzewne, więc miałby pewnie duży wpływ na wygląd nowego domu Lewandowskiego. "Żuraw" uzdolnienia w tym kierunku ma po mamie, która jest z zawodu architektem. Ale praktyki uczył się u boku dziadka, pomagając przy renowacji mebli. Żurawski, który dwukrotnie przystępował do matury, w szkole podstawowej miał kolosalne problemy z ortografią. - Na początku musiałam przychodzić z nim do szkoły i sprawdzać, co pisze. A było takie zdanie, w którym Maciek popełniał wszystkie możliwe błędy! W ciągu trzech miesięcy syn oduczył się jednak złych nawyków – opowiada mama, Barbara.

To dzięki mamie Maciej pokochał... samochody i motocykle. Jego dziadek twierdził nawet, że Żurawski minął się z powołaniem – powinien był wybrać szkołę samochodową. Napastnik przez wiele lat marzył, żeby na żywo zobaczyć motocyklowe Grand Prix. Wreszcie, przed kilkoma laty, wybrał się z bratem Adamem do Barcelony, by na żywo podziwiać jazdę swojego idola, Valentino Rossiego. Okazuje się, że w chwilach wolnych od szkoły i treningów, młody Żurawski sam lubił pojeździć na motorze.
- Syn szybko zrobił prawo jazdy na motor i kupił używaną Yamahę z elektronicznym zapłonem – opowiada Barbara Żurawska. - Szybko jednak coś się w tym cacku popsuło i w rezultacie przez dwa tygodnie cały nasz blok naprawiał motocykl Maćka! Później kupił pierwszy samochód. Był to pomarańczowy maluch.
---------------------
Podobnie było z Mirosławem Szymkowiakiem, który zagrał w reprezentacji Polski na mistrzostwach świata w Niemczech. Z zawodu jest mechanikiem urządzeń przemysłowych. Mając 16 lat "Szymek" podjął pracę w warsztacie, w którym jego głównym zajęciem była obsługa tokarek i frezarek. Wstawał do pracy o piątej rano, a już o dziewiątej miał trening. Wspomina, że podczas jazdy autobusem zaciągał rękawy na dłonie, bo od smaru miał brudne paznokcie.
----------------------
Rasiak to umysł ścisły, zaś kolejny z naszych napastników, Paweł Brożek preferuje przedmioty humanistyczne. Czołowy strzelec ekstraklasy był w szkole świetnym uczniem. Zdarzało się nawet, że "Brozio" przynosił do domu świadectwa z czerwonym paskiem! Ponadto napastnik krakowskiej Wisły przez wiele lat był ministrantem. Kiedy jednak zaczął więcej czasu poświęcać futbolowi, odłożył komżę do szafy. I choć maturę zdał z rocznym opóźnieniem (Szkoła Mistrzostwa Sportowego), to oceny zdobył nienajgorsze. Z języka polskiego i historii dostał czwórki, zaś z języka angielskiego i wiedzy o społeczeństwie trójki. Zawsze jednak twierdził, że jego ulubionym przedmiotem było wychowanie fizyczne. Z kolei jego brat, Piotrek, który chodził do tej samej szkoły, uwielbiał historię. Najbardziej pasjonowały go dzieje Polski. Jak sam przekonuje - choć zdarzało mu się dostać "jedynkę", to bardzo rzadko. Być może dlatego, ze obaj bracia prawie nie wagarowali. Mieszkali kilkadziesiąt metrów od szkoły, więc mama wciąż miała ich na oku. Podczas lekcji, Piotrek i Paweł mieli tylko jeden problem – nie mogli zamienić się podczas odpowiedzi. Nauczyciele rozpoznawali bliźniaków bez kłopotu.
--------------------
Czy wśród polskich piłkarzy nie ma ludzi o wyższym wykształceniu? Oczywiście, że są! Były zawodnik Legii Warszawa, Jacek Bednarz jest mecenasem. Z kolei reprezentant Polski, Mariusz Jop - absolwentem Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach. Na jego przykładzie widać, że można jednak pogodzić naukę z ciężką pracą na treningach. A może przypadek Jopa to tylko wyjątek potwierdzający regułę?
Ostatnio edytowane przez piter116 : 17.11.2008 o godz. 13:34.
Odpowiedz cytując