flamengista napisał(a):

Niestety znowu się pokazuje, że bez Pawła Brożka nie istniejemy w ofensywie. Lech ponoć oferował Murawskiemu - defensywnemu pomocnikowi (!) 400 tys. € rocznie w nowym kontrakcie. Zastanawiam się, czy nie można zaoferować podobnej kwoty Brożkowi? On do wyjazdu na Zachód aż tak się nie pali, bo boi się ławy. 400 tys. € rocznie i pewny plac - to jest oferta, którą mógłby przyjąć i która z dużą dozą prawdopodobieństwa wykluczyłaby transfer do średniaków z ligi francuskiej, niemieckiej, tureckiej czy greckiej (a tylko tego typu oferty Brożek na razie dostaje).
Lepszego napastnika niż Brożek, a wcześniej niż Żuraw i Franek raczej nie pozyskamy. Więc warto próbować zatrzymać tego piłkarza. 400 tys. € rocznie to i tak grosze w porównaniu z kwotą, którą trzeba wyłożyć za jakiegokolwiek sensownego napastnika z drugiej ligi polskiej (tylko Lewandowski kosztował Lecha 300-400 tys., plus spory kontrakt - a on się sprawdził. Nie ma żadnej pewności, że z innym będzie podobnie). A tylko taki piłkarz jest w naszym zasięgu.
PS. pieniądze z transferu Kuby do Liverpoolu może i odpłynęły w siną dal, ale transfer tego piłkarza do lepszego klubu niż Borussia jest moim zdaniem kwestią czasu. Jedyną potencjalną przeszkodą jest ew. kontuzja (odpukać!). Więc jakąś wziatkę weźmiemy, choć pewnie nie będzie to 20% z 10 mln €. Cóż, to i tak nie nasze pieniądze by ich żałować
|
Chyba czegoś nie zrozumiałeś. Kontrakt z Brożkiem niedawno przedłużyliśmy, więc to nie jego niechęć do gry u nas jest problemem. Chodzi raczej o naszą politykę transferową - jeśli pojawi się konkretna oferta, to nasi działacze go sprzedadzą. Nawet, jeżeli by to groziło utratą pucharów. Sprowadzą w zamian jakiś szrot i(na papierze)wszystko będzie się zgadzało. Po co więc dawać Brożkowi podwyżkę, skoro i tak nie będzie ona miała wpływu na jego pozostanie w Wiśle?
Podobnym przypadkiem był Błaszczykowski, choć nie był on wtedy w połowie tak ważnym dla nas zawodnikiem, jak Paweł obecnie.