Z innej beczki - zwierzeta w centrum to nie nowosc - wiewiorki ,sarny, jeze -chyba kazdy je uswiadczyl ale to co mnie dzis spotkalo to miazga
Jade odwiesc kobite na jakies party do Krzeszowic - juz sie sciemnilo, jestesmy kilka km przed - ja zajawiony muza a tu koles przedemna na prostej drodze nagle hamuje - ja to samo - ledwo sie wyrobilem(pozniej moglem sie delektowac zapachem palonej gumy

).Na srodku jezdni stado......dzikow.Koles przedemna udezyl jednego i zjechal, ja nie wiem co robic ale widze ze rownolegle do mnie popierdala cala gromada, wiec gaz i tyle mnie widzieli.
Bez kitu - bylo tego miedzy 5 a 8 sztuk - to cud ze tak to sie dla mnie skonczylo.Nie mowiac juz o kolesiu z przodu. Jak wracalem, samochod nadal stal na poboczu - oprocz wgniecionej maski i rejestracji na ziemi ,nic sie chyba nie stalo ale jak jezdze 10 lat , to czegos takiego nie widzialem.