|
Ten tekst wcale mnie nie zdziwił.
Sytuacja z wczoraj: mojego brata przerysował inny samochód. Że brat prowadził samochodem służbowym trzeba było wezwać policję. Oczywiście przyjechali po jakiejś godzinie. Jak się dowiedzieli, że "fatygowali się", aby spisać protokół z zarysowania, to się mocno wkurzyli. Wzięli dokumenty od kierowców i w radiowozie siedzieli z nimi ok 40 minut! Oprócz mandatu dla sprawcy, wypisali mandat dla brata, tylko dlatego, że delikatnie najechał na chodnik samochodem powyżej 2,5t, co ponoć jest zabronione. Trzeba było pokazać, kto tu rządzi.
Do zarysowań jeździć nie chcą, bo za mało wrażeń, do bójki też nie, bo się boją. Polska policja.
|