orzeu napisał(a):

|
Co do samego 'januszostwa', sa tacy ktorych to smieszy sa tacy ktorzy dowcip rozumieja ale nie zrywaja z niego bokow. Naleze do tych drugich, bardziej podbal mi sie np. wyjazd garniturowy w Niemczech jakies 15 lat temu, bodaj HSV do Drezna ale juz nie pamietam.
|
Że tak się wtrącę - ale to chyba to
Cytat:
|
Na poczatku lat 90-tych, po zjednoczeniu Niemiec, trzeba bylo byc chorym w glowie, zeby, jako kibic St. Pauli, jezdzic na wyjazd na "dziki wschod". Nie dosc, ze zjezdzali sie na nas hools z prawie calego nrd, to jeszcze do tego zbierali sie miejscowi rockersi, chlejusy, psiarnia i ch.. wie co jeszcze, byc moze tez i kolko szydelkowe. Po kilku "ostrych" meczach oglosilismy bojkot wschodu, bo to juz nie bylo to zdrowe. A na mecz w Zwickau jeden koles wpadl na pomysl, ze robimy wyjazd w przebraniu: kazdy, kto kupowal bilet na ten mecz, zobowiazywal sie, ze jedzie w garniturze, pod krawatem i co najwazniejsze z gazeta "Financial Times" pod pacha. I tak pojechalismy w dwa busy; a cha: i zakaz picia piwa - dozwolone bylo wylacznie picie wina czerwonego z plastykowych kielichow. Wiec dojezdzamy do Zwickau, parkujemy 2-3 przecznice od stadionu i idziemy. Stoimy z tymi kielichami z czerwonym winem, siorbiemy i udajemy "jazabkow". Podchodzi psiarnia i nawija, zebysmy stad poszli, bo spadziewaja sie busow z kibolami St. Pauli. A my na to, ze "ojejku, a beda sie bili?" I weszlismy na obiekt, przechodzac obok "dziczyzny ze wschodu" i pelna beka: nikt nic nie skumal. Dopiero na sektorze wykitralismy barwy i wogole nic sie nie dzialo. Pekalismy ze smiechu przez caly mecz.
|
Jeśli autor nie życzy sobie żeby to wykorzystać proszę dać znać.