|
Wiesz, flamengista, to wcale nie dziwi w momencie gdy wspomni się nie tak odległy wywiad z Marcelo. Pamietam jak opisywał zwyczaje Wiślaków, jak to przychodzą na styk, kilka minut przed treningiem, po czym jako pierwsi sie z niego ulatniają. A on - "nadgorliwiec", nie przesiąknięty polskimi obyczajami zostawał po zajęciach by podtrzymać częstotliwość i długość treningów z Brazylii.
I potem wychodzi wszystko na boisku - skurcze, kontuzje itp.
Daleko szukać - nei zapomnę nigdy tegorocznego meczu Wisła - Śląsk w PE, jak to nasi "młodzi" mistrzowie ME kolejno padali od ok 60 minuty... Skandal i paranoja.
|