Lemoniadowy Joe napisał(a):
|
a po piate nawet jak graliśmy słabo a takich meczów tez było sporo to i tak jakoś udało sie wygrać nie mogę sobie przypomnieć meczu z zeszłej jesieni pechowo przegranego czy zremisowanego a wręcz odwrotnie były mecze słabe które jakoś udawało sie wygrać
|
Masz absolutna racje. Pamietam, ze w poprzednim sezonie, mimo iz wygrywalismy wszystko jak leci, zdarzaly sie takze slabsze mecze. Bywalo tak, ze Wisla miala tylko trzy sytuacje bramkowe i wygrywala 3:0. Rywale czuli sie jakby ich ktos oszukal
Cichy tez sie nie myli. Wiekszosc zawodnikow nadal wykonuje swoja robote tak samo dobrze jak przed rokiem. Brozek strzela, Sobol haruje, obrona poza kilkoma wyjatkami (Lech, Legia) spisuje sie poprawnie.
Brakuje przede wszystkim skrzydlowych. Zienczuk z Paulista strzelili lacznie dwadziescia kilka goli (16 + 6), a przy tym zaliczyli mase waznych asyst ! Kilka nastepnych dolozyl tez Kosa, ktory dodatkowo spelnial role lidera w ofensywie. To byl naprawde ogromny kapital, ktorego braki bedziemy odczuwac do konca rundy i oby ani chwili dluzej.
A mechanizm nowej miotly i efekt odbijania sie niemal od dna, ktory rok temu byl istotnym sprzymierzencem Skorzy, mozna bylo zastapic jedynie zdrowa rywalizacja i sensowna konkurencja na kazdej pozycji.