flamengista napisał(a):

Faktycznie, udało mu się. Będąc beznadziejnym bokserem zarobił mnóstwo pieniędzy. To tylko pokazuje, jaki kryzys jest w wadze ciężkiej i że zawodowy boks ma niewiele wspólnego ze sportem.
A, zapomniałem. Udało mu się też dwukrotnie spuścić lanie kilku pijaczkom, tyle że nie na ringu, a na ulicy. Szacun!
|
Udało mu się pociągnąć tłumy. Jak walczył w Riddickiem Bowe to pół Polski noce zarywało. Przy okazji innej walki hala w Atlantic City pękała w szwach bo Polonia mogła zobaczyć Polaka na tym samym ringu, na którym biją się najwięksi. I wreszcie udało mu się kilka razy skrzyżować rękawice z najlepszymi w tym sporcie w walkach o mistrzostwo Świata.
To jest dla Ciebie nic?
edit: jeszcze a propos zakończenia kariery po walce z Tysonem. Gdybyś Ty dostał kolejny raz mozliwośćwalki o Mistrzostwo Świata, czyli o to, na co pracujesz całe życie, odmówiłbyś?
Lepiej żałować, ze coś się zrobiło czy, że się tego nie zrobiło?