|
Bardzo dobrze się stało. Kibicowałem Austinowi, by definitywnie skończył z tym clownem, który kompromituje polski sport na świecie. A rezultat przekroczył moje najśmielsze oczekiwania.
Kontuzja? Srutu-tutu. Andrzej miał knockdown już w 4 sekundzie, a po 30 sekundach się rozkleił i przestał wierzyć w zwycięstwo.
To taka sama "kontuzja" jak kontuzja w walce z Tysonem, gdzie ośmieszony uciekał z ringu. Chce zachować resztki honoru, ale ma tak żałosny koniec, na jaki zasłużył.
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
|