"Lech zagrał dobrze oraz... miał szczęście. Grał w dwunastu przeciwko dziesięciu, bo okazało się, że wielkim fanem "Kolejorza" jest bramkarz Nancy. Przy pierwszym golu nie uznał za stosowne interweniować, przy drugim - własnoręcznie wniósł piłkę do własnej bramki. No i chciał zaliczyć asystę na 3:2, ale we wspomnianej wcześniej sytuacji pudłował Rengifo. Bez wątpienia takiego występu nie powstydziłby się nawet Marcin Cabaj. Szkoda, że tego przypływu szczęścia nie udało się w pełni wykorzystać. W kolejnych spotkaniach takie sytuacje jak na filmiku niżej już się nie powtórzą..."
świetne podsumowanie

za weszlo.com