Miałem kiedyś taką nauczycielkę od historii, która lubiła pewne wydarzenia i zjawiska porównywać z najprostszymi sytuacjami życia codziennego, tak by mieć pewność, że jej słuchacze ją zrozumieją. Tak więc odpowiem Ci trochę w jej stylu.
Wyobraź sobie że masz sąsiada- kibica Cracovii. Jest on od Ciebie starszy, silniejszy i bardzo nie podoba mu się fakt, że Ty kibicujesz Wiśle. Niby nic mu do tego, bo to Twoja sprawa komu kibicujesz, jednak on nie może znieść faktu, że zawsze jako ten młodszy i słabszy byłeś mu posłuszny a wręcz musiałeś patrzyć na niego z podziwem. W pewnym momencie poczuł że nie ma już kontroli nad tym co robisz i bardzo go to denerwuje. Normalnie to by Ci, za przeproszeniem, wpierdo**ł, ale Ty zapewniłeś sobie plecy u sąsiada z klatki obok, który jest od kibica Cracovii jeszcze silniejszy i większy. W ten sposób zapewniłeś sobie nietykalność, co sprawiło, że poczułeś się pewnie. Przez kilka miesięcy nieustannie go drażniłeś i dokuczałeś gdzie tylko mogłeś, wiedząc że ten nic Ci nie może zrobić.
Czy wyobrażasz sobie że po tych kilku miesiącach wbrew wcześniejszym zapewnieniom, sąsiad z klatki obok, Twój gwarant bezpieczeństwa mówi, że tak naprawdę potrafi dogadać się z kibicem Cracovii i nie widzi sensu dalszego mieszania się w wasze sprawy?
AAA i jest jeden haczyk- Nie możesz się wyprowadzić
