|
To są najbardziej ironiczne wybory jakie pamiętam.
Taki na przykład amerykanski żołnierz stacjonujący w Bagdadzie może sobie z jednej strony na prezydenta wybrać przedstawiciela partii, która w poprzednich 8 latach desygnowała na to stanowiska głąba, który go tam wysłał. Co nie wróży szybkiego powrotu.
A jak mu się nie podoba to zawsze może zaglosować na gościa który ma na imie Husajn.
Jak mawia poeta - w pytę.
Zaden.
|