Tak jak już kiedyś pisałem w tym temacie na wrzesień planowałem wyprawę samochodową do Bułgarii. Doszła ona do skutku i o nawet w rozszerzonym zakresie. Wreszcie znalazłem chwilkę czasu by napisać o niej kilka zdań i wrzucić kilka fotek.
Wystartowaliśmy oczywiście z Polski, przejazd przez Słowację i Węgry do Rumunii. Drogi u nas czy na Słowacji podobne, na Węgrzech główne lepsze ( w miastach to samo co u nas). Nad ranem wjeżdżamy do Rumunii.
Kraj to ładny, pełen lasów, gór i przyrody. Miasta zaniedbane, śmieci to istna plaga a kierowcy jeżdżą baaardzo inaczej niżu nas. Czy wróciłbym tam na wakacje? Tak choć wszechogarniający syf walający się po ulicach i poboczach dróg jest dramatyczny.

Oto przedstawiciel marki wiodącej w Rumunii. Dużo jeździ nowych Loganów choć takich starych trupów też naliczymy sporo. Policja stoi w każdej nawet najmniejszej wiosce. Wypada więc przestrzegać przepisów. jakość dróg w miarę ok. Jak ktoś patrzy jak jedzie to nic złego się nie stanie. Należy wystrzegać się jazdy nocą, gdyż na poboczach często stoją nieoświetlone pojazdy - nawet na głównych drogach! Tylko refleks uratował mnie przed dzwonem z mercedesem, którego kierowca oddawał mocz na poboczu a była do główna droga do przejścia granicznego w Rusie na Dunaju..

Będąc w Rumunii nie mogliśmy pominąć trasy Transfogaraskiej. Droga wybudowana przez Rumuńskiego dyktatora ciągnie się na przestrzeni 100km do wysokości ponad 2000 n.p.m. i jej przejechanie zajmuje 4-5h.

Przebijając się na drugą stronę Karpat musimy pokonać tunel. Jest on najwyższym punktem całej trasy, tzn taki Kasprowy plus ze 100 metrów.

Traska jest straszliwie kręta i nie da się jej pokonać szybko. Zjeżdżając w dół co chwila musieliśmy robić postoje, gdyż hamulce zaczynały nieładnie pachnieć.

Poniżej górnej partii trasy znajduje się piękne, sztuczne jezioro, które mijamy niekończącymi się serpentynami. Droga jest wąska a naokoło tereny pastwisk. Stąd też często spotykany widok..

Gdyby nie śmieci chciałoby się tam zostać na dłuugo

Zbiornik wodny podobny do amerykańskiej zapory Hoovera. Przejeżdżając prowadzącą przez niego drogą zjeżdżamy na Bukareszt lub na zamek Drakuli (nie jest nim Bran!)

9) Sam Bukareszt jest miastem "rozwijającym się". Mówiąc wprost nic ciekawego tam nie ma a brud aż wyskakuje z każdego zakamarka. Poniższy pałac to tylko wyjątek.

Ordnung to pojęcie tu obce. Samochody parkują na ulicach 20 cm od murów więc ludzie chodzą drogami.

